28. maja A.D. 2017 Sanctus, Sanctus, Sanctus Dominus Deus Sabaoth. Pleni sunt caeli et terra gloria Tua.
Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. (Iz 6,3)     


   Chcę otrzymywać ciekawe
   wiadomości na e-mail:

    

Ks. Ryszard Urbański: Ludzie świeccy pragną tej Mszy


Ksiądz jest seniorem tegorocznych warsztatów Ars Celebrandi. Jak to się stało, że Ksiądz postanowił zgłosić się na nie jako uczestnik?

Ks. Ryszard Urbański: Do księdza proboszcza w parafii św. Jakuba w Skierniewicach, w której w tej chwili pracuję (a właściwie pomagam jako rezydent, bo jestem na emeryturze) przyszli parafianie z prośbą o Mszę świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Ksiądz proboszcz zaprosił mnie do rozmowy z nimi i zapytał, czy bym się nie podjął jej odprawiania. Powiedziałem, że przez te przeszło 40 lat zapomniałem, jak się ją odprawia, i muszę sobie po kolei przypomnieć wszystkie ceremonie i gesty. Uczyłem się ponad miesiąc; modlitw u stopni ołtarza musiałem nauczyć się na pamięć, bo zupełnie je zapomniałem. Na wiosnę tego roku ogłosiliśmy we wszystkich pięciu parafiach Skierniewic (miasto liczy ponad 50 tysięcy mieszkańców), że u św. Jakuba odprawiana będzie Msza święta w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Parafia jest położona centralnie w mieście, więc wszyscy mogą bez trudu do niej dotrzeć. I w drugą niedzielę Wielkiego Postu tego roku odbyła się pierwsza taka Msza. A po niej do zakrystii przyszli wierni, żeby podziękować, że się podjąłem jej odprawiania.

Czy propozycja Mszy świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego spotkała się w Skierniewicach z zainteresowaniem?

Ks. Ryszard Urbański: Ta Msza święta jest sprawowana raz w miesiącu, w drugą niedzielę, o godzinie 15. Mimo że odbywa się to poza programem parafialnym, na pierwszą Mszę przyszło 150 osób. W kolejnym miesiącu wypadały rekolekcje w parafii, więc ludzie myśleli, że w czasie tej Mszy nie będzie nauki rekolekcyjnej (choć była, bo tak ustaliłem z ks. proboszczem), i dlatego było ich troszeczkę mniej. W tej chwili zasadniczo utrzymuje się stała grupa wiernych. Przybywają oni nawet z innych miejscowości, np. z Łowicza i innych okolicznych parafii.
A zatem jestem tutaj po to, żeby sprawdzić, czy poprawnie odprawiam, żeby dowiedzieć się, czy są może jakieś nowe przepisy, i by pogłębić wiedzę o Mszy świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. I wszystko to otrzymałem na warsztatach, które prowadził ks. Paweł Korupka. Umiał on nam pięknie pokazać, że w tej Mszy świętej nie ma pustych gestów, jakichś pustych ruchów, lecz że każdy gest wiąże się z ofiarą Jezusa Chrystusa na krzyżu. Jestem mu za to bardzo wdzięczny — pogłębiło to moją wiarę i moją wiedzę o Mszy świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Skąd dowiedział się ksiądz o warsztatach Ars Celebrandi?

Ks. Ryszard Urbański: Powiedział mi o nich Michał Murgrabia, jeden z kleryków z naszej parafii, który był w seminarium w Łowiczu. Razem przyjechaliśmy.

Jak Ksiądz odbiera fakt, że nie tylko uczestnicy, lecz nawet księża uczący celebrowania innych kapłanów są tak młodzi?

Ks. Ryszard Urbański: Rzeczywiście jestem tutaj najstarszym kursantem i na jednej Mszy świętej, bodajże śpiewanej, w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej, kiedy wszyscy byli obecni, pomyślałem sobie: „Kościół należy do młodych i ma przyszłość w młodym pokoleniu”. Naprawdę. Najmłodszy z uczestników ma 16 lat, też chce uczyć się tej ministrantury i, kto wie, może także pójdzie do seminarium uczyć się na kapłana. Tak więc dla mnie — jako już kończącego życie i kapłaństwo na tej ziemi — jest wielką radością i szczęściem, gdy widzę, że jest tu tak wielu młodych.

Ksiądz należy do nielicznych dziś kapłanów pamiętających liturgię sprzed reformy posoborowej — w młodości ksiądz odprawiał Mszę świętą jeszcze w rycie trydenckim[nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, tzw. Mszy trydenckiej - przyp. red.]. Jak ksiądz wspomina ją dzisiaj, z perspektywy półwiecza?

Ks. Ryszard Urbański: Opatrzność tak zrządziła, że byłem święcony w roku 1963 przez sługę Bożego ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, wtedy obowiązywał ryt trydencki. Największym przeżyciem było dla mnie, że jak byłem w seminarium, to jeszcze na drugim roku studiów nie wolno mi było dotknąć kielicha ani wziąć go do ręki. Dopiero po udzieleniu tonsury, która włączała w stan duchowny, wolno mi było to zrobić. Tak bardzo podkreślane było sacrum świętych naczyń mszalnych. Drugą cechą Mszy świętej trydenckiej była wielka tajemnica, wielkie misterium, przede wszystkim od momentu konsekracji. Również to, że kapłan był zwrócony do tabernakulum twarzą — to wszystko nadawało Mszy wielkiej świętości  i wielkiej tajemnicy. To się po prostu czuło.

A czy dostrzega Ksiądz jakieś różnice w odbiorze Mszy świętej wtedy i dzisiaj, choćby subiektywne, mimo że rytuał jest taki sam?

Ks. Ryszard Urbański: Byłem święcony jako młody człowiek i prymicja w rodzinnej parafii była dla mnie wielkim przeżyciem. Kiedy postawiłem kielich na ołtarzu, zszedłem na dół, żeby rozpocząć modlitwy u stopni ołtarza, przeżegnałem się i zacząłem: „Introibo ad Altare Dei”, te słowa ścisnęły mnie za gardło i łzy zakręciły mi się w oczach z przejęcia, że wstępuję do ołtarza Bożego. Niesamowite przeżycie. Oczywiście potem było już mniej emocji i człowiek patrzył bardziej racjonalnie. Wówczas podchodziłem do tego bardzo emocjonalnie. Kiedy brałem Komunię świętą, to ręka drżała mi ze świadomości, że trzymam w niej Chrystusa i to właśnie ja podaję Go wiernym. Tak to przeżywałem. Wierni też pewnie przeżywali to po swojemu, choć może mniej, bo język łaciński był nieznany i każdy się modlił, jak potrafił, czy na różańcu, czy jakoś inaczej. Obecnie język polski ułatwia zrozumienie tekstów Mszy świętej, ale dla mnie osobiście, kiedy z radością zgodziłem się wrócić do Mszy świętej „trydenckiej”, istotny jest fakt, że ludzie świeccy pragną tej Mszy. Jest dla mnie największą tajemnicą, że to oni dążą do tego i proszą nas, oczekując od nas celebracji Najświętszej Ofiary w tym rycie.

Widzę, że ksiądz cały czas uśmiecha się, jak o tym wszystkim mówi. Czy to znaczy, że celebrowanie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego sprawia księdzu radość?

Ks. Ryszard Urbański: Niewątpliwie tak. Naprawdę te teksty są przepiękne, choćby na przykład te trzy modlitwy przed Komunią świętą — jak one są piękne! A w tym nowym rycie jest tylko jedna króciutka modlitwa...

To jeszcze zapytam, jeśli wolno: ile ksiądz ma lat?

Ks. Ryszard Urbański: Lat mam osiem plus zero, a że zero nic nie znaczy, to mówię, że mam osiem.

Czyli równe 80! Zatem, jak rozumiem, Ksiądz zaprasza wszystkich chętnych do parafii św. Jakuba w Skierniewicach na Mszę świętą w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w każdą drugą niedzielę miesiąca o godzinie 15?

Ks. Ryszard Urbański: Oczywiście, bardzo serdecznie zapraszam!

Dziękuję za rozmowę.

Z księdzem Ryszardem Urbańskim, seniorem warsztatów Ars Celebrandi 2016, rozmawiała Dominika Krupińska.

Źródło: arscelebrandi.pl

Relacja video z warsztatów

Podsumowanie warsztatów Ars Celebrandi



  strona główna  |  mapa serwisu  |  ^góra strony   
Copyright © 2006-2007 SANCTUS.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone

Benedykt XVI
Ostatnie rozmowy
Peter Seewald. Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy
Peter Seewald

Joseph Ratzinger
Benedykt XVI
Opera Omnia T. XI
Opera Omnia T. XI
Teologia liturgii

Księgarnia Katolicka - Dewocjonalia Wałbrzych - Soczewki kontaktowe - Farby Rafil