18. stycznia A.D. 2017 Sanctus, Sanctus, Sanctus Dominus Deus Sabaoth. Pleni sunt caeli et terra gloria Tua.
Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. (Iz 6,3)     


   Chcę otrzymywać ciekawe
   wiadomości na e-mail:

    

Aksjomat ewolucji jako lęk przed "powtórką z Galileusza"


W Watykanie 4 listopada 2008 zakończyła się sesja Papieskiej Akademii Nauk poświęcona ewolucji Wszechświata i życia. Jednym z jej uczestników, jako obserwator, był prof. Maciej Giertych, europoseł. Polecamy rozmowę, która została opublikowana w serwisie internetowym Radia Watykańskiego a nie przedrukował jej do tej pory żaden z głównych, "katolickich" portali informacyjnych.



- Jakie wrażenia na Panu Profesorze wywarło to spotkanie? 

Prof. M. Giertych: Przede wszystkim wyjątkowe uczucie znalezienia się w gronie naukowców z najwyższej półki. Bardzo dużo uczestników tej konferencji to laureaci Nagrody Nobla, specjaliści w swoich wąskich dziedzinach. Pierwsze moje wrażenie jest takie, że wygłaszane referaty były niezwykle ciekawe. Drugie wrażenie to pewna niespodzianka, że tak duża część uczestników sesji czy członków Papieskiej Akademii Nauk to ateiści. W dyskusji na temat ewolucji główną płaszczyzną konfliktu była rola Boga w procesie ukształtowania się świata. Właściwie można było wyróżnić dwie strony, które tam się zwalczały i polemizowały po kolejnych referatach. Z jednej strony byli ateiści, domagający się traktowania powstania świata jako naturalnego procesu podlegającego naukowemu poznaniu, a z drugiej – też naukowcy, specjaliści dużej klasy, którzy upierają się, że jednak Pan Bóg z tym wszystkim miał coś wspólnego. Obie strony akceptowały jednak teorię ewolucji, tzn. paradygmat ewolucyjny był w założeniu wszystkich wystąpień. Pytanie było tylko, czy to jest proces wyłącznie naturalny, czy też proces, nad którym czuwa Pan Bóg. To był główny temat sporu. Sam od lat funkcjonuję w świecie naukowym jako krytyk teorii ewolucji, i to krytyk z pozycji naukowej. Mnie jako wierzącemu katolikowi nigdy teoria ewolucji nie przeszkadzała – wtedy, gdy jeszcze ją akceptowałem – z przyczyn religijnych. Natomiast w momencie, gdy zaangażowałem się w analizę dokumentacji naukowej tej teorii, przeszedłem na stronę przeciwników teorii ewolucji, z przyczyn ściśle naukowych. Tego mi zabrakło na tej konferencji. Nie było na niej żadnego uczestnika, który by z pozycji naukowej krytykował teorię ewolucji.

- Krytykę taką przedstawiono już nie na forum Papieskiej Akademii Nauk, ale na rzymskim uniwersytecie państwowym La Sapienza, gdzie odbyła się specjalna konferencja na ten temat. 

Prof. M. Giertych: 3 listopada 2008 odbyła się na La Sapienza konferencja specjalnie poświęcona naukowej krytyce teorii ewolucji. Obie sesje mają związek z trwającym obecnie tzw. Rokiem Darwinowskim, jednak kontrast między nimi był ogromny. Konferencja na uniwersytecie La Sapienza przedstawiała naukowe dowody oraz wyniki badań przeczące teorii ewolucji.

Jednym z ciekawszych referatów było wystąpienie francuskiego inżyniera Guy Berthaulta, który zajmuje się sedymentologią (jest to doświadczalny dział geologii, która w odróżnieniu od tej obserwacyjnej, robionej w terenie, jest nauką eksperymentalną, gdzie „za szybą” obserwuje się, jak powstają warstwy, jak materiały niesione przez wodę porządkują się w czasie transportu). Berthault stawia tezę, że powstawanie warstw nie odbywa się na zasadzie, że z nieba stale coś spada i mamy coraz więcej nazbierane, tylko, że najpierw jest erozja, potem transport i później osadzanie. I w trakcie transportu następuje sortowanie, które skutkuje poukładaniem warstw. Procesy te zachodzą równocześnie. Przykładem tego zjawiska jest potoczne doświadczenie, jak w czasie burzy czy deszczu między chodnikiem a jezdnią uzbiera się trochę szlamu, brudu. Gdy się to przetnie pionowo np. łopatą, można wyróżnić warstwy. Powstają one w krótkim czasie, w trakcie tej jednej ulewy, gdzie nazbierany materiał został przeniesiony, osadzony i już uporządkowany na warstwy. Otóż swoje badania Berthault prowadzi w tej chwili na Uniwersytecie w Petersburgu. Kiedyś prowadził je na Uniwersytecie w Colorado w USA, gdzie jest największe na świecie laboratorium hydrologiczne. Miał jednak kłopoty z opublikowaniem wyników, bo one kwestionują całą stratygrafię, czyli datowanie wszystkich warstw na miliony lat. Znalazł on współpracowników w Petersburgu. Razem badają fizykę układania się tych cząstek i próbują odtworzyć znane sekwencje geologiczne z terenu. Rozkruszywszy materiał, puszczają go z wodą i patrzą, jak się układa, szukając takich warunków laboratoryjnych, które odtworzyłyby to, co znajduje się w terenie. Jest to bardzo ciekawe.

Oprócz tego był też referat kwestionujący datowanie izotopowe skał. Bardzo wiele jest wyników, które po prostu do niczego nie pasują. Datuje się np. wulkaniczne skały z czasów zagłady Pompejów czy innych katastrof wulkanicznych. Choć znamy ich dokładną datę, to z badań wynikają miliony czy miliardy lat jako wiek danej skały. Wtedy wiemy po prostu, że to się nie zgadza. Prof. Jean de Pontcharra przedstawiał powody, dla których takie właśnie wyniki się uzyskuje, tłumacząc, jak wiele założeń tej metodologii datowania skał jest nieprawdziwych. To zatem jakby dyskwalifikuje próbę datowania skał przy pomocy izotopów.

Mój referat dotyczył obiekcji wobec teorii ewolucji. W ogóle w ten temat włączyłem się w momencie, gdy w podręcznikach szkolnych moich dzieci w wieku licealnym znalazłem informację, że głównymi argumentami na rzecz teorii ewolucji są zjawiska związane z genetyką populacyjną. A to jest moja dziedzina, którą w swoim czasie wykładałem na uniwersytecie. Wiem, że ta dziedzina nauki nie dostarcza dowodów na ewolucję. Ja ewolucji uczyłem się na bazie paleontologii. Takie były wtedy dowody w podręcznikach szkolnych. Nie znam się na paleontologii. Skoro tak paleontologowie twierdzą, to znaczy, że to jest prawda. Natomiast obecnie w podręcznikach szkolnych mówi się, że powstawanie ras jest przykładem małego kroku w ewolucji, to swego rodzaju mikroewolucja będąca krokiem w makroewolucji. Otóż w moim referacie przedstawiałem nieprawdziwość tej tezy, głównie na bazie wiedzy, jaką posiadamy na temat tworzenia się ras: czy to w naturalnym środowisku, czy w hodowli roślin i zwierząt. Otóż powstawanie ras to jest redukcja istniejącej zmienności genetycznej do tej jej części, która jest dla danej rasy charakterystyczna. W hodowli chcemy celowo coś uzyskać. Dlatego wszystkie inne elementy zmienności usuwamy, a zostaje tylko to, co nas interesuje. W przyrodzie natomiast zachodzą procesy naturalne, związane głównie z izolacją, z tzw. chowem wsobnym w małych populacjach, powodującym powstawanie ras. Ale każda rasa jest uboższa genetycznie od populacji, z której wyszła. Wobec tego jest to proces przebiegający w odwrotnym kierunku niż ewolucja.

- …czyli w kierunku zmniejszania różnorodności?

Prof. M. Giertych: Tak, a do ewolucji potrzeba wzrostu informacji, bo bez tego nie ma postępu, o którym ewolucja mówi. Wracając do sesji Papieskiej Akademii Nauk, trzeba przyznać, że wiele referatów dotyczyło zjawisk np. tworzenia się ras. Był m.in. bardzo ciekawy referat dotyczący populacji ludzkich w izolowanych środowiskach, np. w kraju Basków, na Wyspach Owczych, Korsyce. Porównując takie populacje, okazuje się, że są one genetycznie zawężone. Znacznie różnią się od siebie, mają bardzo niewielką zmienność. Poza tym populacje te – przez kilka pokoleń żyjące w mniej więcej zamkniętym kręgu z niewielkim przypływem zewnętrznej odmienności genetycznej – kształtują pewną charakterystykę, którą określamy jako zmienność rasową. Te bardzo ciekawe wyniki przedstawiane były jako przykład ewolucji w toku. Ja nie miałem tam prawa głosu, bo byłem jedynie obserwatorem, ale aż mnie korciło, żeby zaprotestować. To, co opisywano, jest zjawiskiem redukowania zmienności, a nie wzrostu zmienności, a do ewolucji potrzeba właśnie wzrostu informacji. Tego typu referatów na sesji Papieskiej Akademii Nauk było rzeczywiście sporo. Na wejściu przyjmowano aksjomat ewolucyjny i potem prezentowano wnioski z badań, zresztą na najwyższym poziomie. Ale gdyby to założenie wyjściowe dać inne, to okazałoby się, że ewolucja wcale nie jest potrzebna dla wyjaśnienia tego, co tam przedstawiano. Ale tam nie było dyskusji nad teorią ewolucji. Ona została przyjęta jako fakt, natomiast spór dotyczył kwestii, czy Pan Bóg ma z tym coś wspólnego, czy nie.

- Teoria ewolucji czy teorie naukowe w ogóle stosowane są – kiedyś może częściej, a dzisiaj może w bardziej perfidny sposóbjako niemal narzędzie walki z Panem Bogiem, a w każdym razie z wierzącymi w Pana Boga. Jak człowiek wierzący, który akceptuje metody naukowe i nauką się zajmuje, powinien podchodzić do tych spraw? 

Prof. M. Giertych: Oczywiście w tym, co mówi Papież, co mówi Kościół, nie może być w sprzeczności między wiarą a prawdą naukową. To jest oczywiste. Kościół nie boi się prawdy naukowej, wysłuchuje ludzi o bardzo różnych poglądach. Kościół chce się dowiedzieć tego, co niesie nauka. Po to jest Papieska Akademia Nauk. Po to jest ta próba konfrontowania stanowiska wiary i rozumu. Natomiast przyjęcie na wstępie aksjomatu ewolucyjnego, bez próby w ogóle zakwestionowania go, wynika z tego, że świat nauki, a także Kościół boją się powtórki z Galileusza. Właściwie powstało coś, co można określić jako „wiara w ewolucję”. Nie wiedza, nie wyniki badań zmuszają do zaakceptowania tej teorii, tylko wiara w ewolucję. Ale jest to wiara ateistyczna. Ona jest niesiona przez światopogląd materialistyczny, który koniecznie chce „sprzedać” koncepcję funkcjonowania świata bez Boga. I w momencie, gdy kwestionuje się teorię ewolucji, natychmiast pojawia się zarzut inspiracji wyznaniowej, że z jakiegoś fundamentalizmu religijnego pochodzi to, iż ktoś krytykuje teorię ewolucji. Naukowcy boją się ją skrytykować, bo nie chcą etykietki kreacjonisty czy fundamentalisty, kogoś, kto wprowadza religię do nauki itd. Ja myślę, że strach przed poprawnością polityczną czy naukową, czy jak to nazwać, powoduje brak gotowości do zakwestionowania ewolucji jako takiej. Natomiast na sesji w La Sapienza zebrali się właśnie ludzie, którzy mają naukowe wątpliwości. To było po prostu przedstawianie konkretnych wyników pracy naukowej, które zmuszają do tego, żeby popatrzeć trochę inaczej i zastanowić się, czy rzeczywiście ewolucja przebiegała tak, jak to sobie Darwin wyobrażał, czy jak wyobrażają sobie dzisiaj zwolennicy tej teorii.

- Ale przecież kwestionowanie jakiejkolwiek teorii naukowej stoi u podstaw postępu naukowego. Jeśli naukowiec boi się zakwestionować czegoś, co jest powszechnie przyjęte, tym samym podważa jakby możliwość dalszego rozwoju naukowego. Tak było kiedyś z fizyką newtonowską, która też była aksjomatem i obowiązywała przez dziesięciolecia, zanim zakwestionowała ją fizyka relatywistyczna. Jeśli naukowcy podchodzą lękowo do teorii ewolucji, to czy przypadkiem nie podcinają gałęzi, na której siedzą? 

Prof. M. Giertych: Na pewno tak. Ale ja bym powiedział, że większość naukowców zachowuje pewien dystans do teorii ewolucji, bo oni jej przy swoich badaniach nie potrzebują. Specjaliście cytologowi, fizykowi czy chemikowi, który pracuje w swojej dziedzinie, teoria ewolucji nie jest do niczego potrzebna. On uzyskuje wyniki empiryczne, powtarzalne, które publikuje w dobrych czasopismach. Rośnie w ten sposób jako naukowiec, ma pewien dorobek. Prawdą jest, że gdyby, nie daj Boże, spróbował swoje wyniki zinterpretować w kontekście ewolucji, krytykując tę teorię, to już mu tego nikt nie opublikuje i będzie napiętnowany jako religijny fanatyk, a jego kariera naukowa będzie zagrożona. Zatem bardzo wielu ludzi po prostu boi się, stoi z boku, nie zajmując się tą dziedziną. Natomiast wśród tych, którzy programowo zajmują się ewolucją, np. paleontologów, oceniałbym, że jej zwolenników i przeciwników jest pół na pół. Tylko właśnie z przeciwnikami walczy się, nadając im etykietkę dotyczącą inspiracji wyznaniowej.

Rozm. ks. T. Cieślak SJ, Radio Watykańskie

  strona główna  |  mapa serwisu  |  ^góra strony   
Copyright © 2006-2007 SANCTUS.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone

Hans-Joachim Zillmer
Kłamstwo ewolucji
KŁAMSTWO EWOLUCJI

Księgarnia Katolicka - Dewocjonalia Wałbrzych - Soczewki kontaktowe - Farby Rafil