26. kwietnia A.D. 2017 Sanctus, Sanctus, Sanctus Dominus Deus Sabaoth. Pleni sunt caeli et terra gloria Tua.
Święty, Święty, Święty jest Pan Zastępów. Cała ziemia pełna jest Jego chwały. (Iz 6,3)     


   Chcę otrzymywać ciekawe
   wiadomości na e-mail:

    

Skarb i klejnot Kościoła


Rozmowa z o. Krzysztofem Stępowskim CSsR, który w każdą niedzielę i święta o godz. 13.30 (od stycznia 2008 o godz. 9.30) odprawia Mszę św. w rycie trydenckim w kościele św. Benona w Warszawie

Media liberalne negatywnie odnoszą się do zezwolenia na swobodne odprawianie Mszy św. w rycie trydenckim, strasząc wiernych. Czy rzeczywiście mamy się bać tradycyjnej Mszy św.?

- Jestem zdziwiony, że tradycyjny ryt Mszy św. jest tak negatywnie nagłaśniany, a lud Boży straszony jej powrotem. Po pierwsze, ta Msza św. nigdy z życia Kościoła nie zginęła, istniała w różnych ośrodkach na całym świecie. Jeżeli wierni mają życzenie, mogą w niej uczestniczyć, nawet w Polsce. Taka była m.in. wola Ojca Świętego Jana Pawła II, zawarta w motu proprio "Ecclesia Dei", aby biskupi zezwalali na odprawianie tego rytu Mszy św., jeżeli wierni o to poproszą.

Głosy sprzeciwu podniosły się najpierw we Francji...

- Słyszałem, że ci, którzy znają Kościół francuski, uważają, że on odradza się i umacnia poprzez ośrodki związane z tradycyjną Mszą św. Nie rozumiem więc - jeżeli to, co podają media, jest prawdą - dlaczego niektórzy biskupi są przerażeni powrotem tradycyjnej Mszy św. Jeżeli ludzie się garną do modlitwy, do Pana Boga, do liturgii, to uczestniczenie w tej Mszy św. jest bardzo cenne duchowo.

Koronny argument przeciwników starej Mszy św. brzmi: dziś nikt nie rozumie łaciny. Ale chyba nie o to chodzi...

- Zarzut, że jest to powrót niezrozumiałych obrzędów, znaków, jest chybiony. Przecież nowa liturgia Mszy św. swoje korzenie chce czerpać również z tradycji. W wielkiej przenośni nową liturgię możemy nazwać córką, a liturgię starą, tradycyjną - matką. Nie sposób rozpoznać i pokochać córki, nie znając wcześniej matki. Czy reforma Mszy św. była udana? Czas pokazuje, że w dalszym ciągu wierni są zaniepokojeni tym ciągłym eksperymentowaniem w liturgii, jej niestabilnością i czasem nawet innością w pobliskich kościołach, diecezjach, a nawet katolickich krajach. Jak się w takim liturgicznym świecie odnaleźć? Dlatego absolutnie nie mogę pojąć, jak Msza św. sprawowana przez kilka wieków w Kościele może teraz kogoś przerażać, niepokoić czy też podważać miłość i ufność do Kościoła. To przecież kolejna możliwość dana wiernym, którzy rozmiłowani w Tradycji, w czcigodnych znakach, gestach i słowach kształtowanych od pierwszych wieków, z wielkim pietyzmem i pobożnością uczestniczą w tradycyjnej Mszy rzymskiej. Dlaczego zatem ci wierni nie mieliby mieć dostępu do tej Mszy św., która jest wielkim skarbem i klejnotem liturgii rzymskokatolickiej?

Czy przywrócenie tradycyjnej Mszy św. może zatrzymać sekularyzację społeczeństw zachodnich, rozpalić wystygłe korzenie chrześcijańskie tamtejszych wspólnot?

- To nie jest przywrócenie starej Mszy św., ona jest. Owszem, w niewielu miejscach, ale istnieje. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy utożsamiają starą Mszę św. z możliwością regresu w Kościele, a nawet powrotu do jakiegoś "ciemnego" średniowiecza. Przecież Msza św. jest zawsze wiosną Kościoła. To z tą Mszą św. Kościół szedł na krańce świata, głosząc Chrystusową Ewangelię. Dlaczego nie można dalej ewangelizować i umacniać wiary w całym świecie, sprawując Przenajświętszą Ofiarę Chrystusa, odprawiając tradycyjną Mszę św.? Przerażenie tradycyjną Mszą św. każe pytać: czy boimy się wiosny Kościoła, rozmiłowania wiernych w katolickiej tradycji liturgicznej, wierności soborom i naukom świętych i błogosławionych Papieży?

Na pewno powrót tej Mszy św. jest możliwy i potrzebny. Będzie ona sprawowana w tych miejscach, gdzie wierni będą sobie tego życzyli. Na pewno nie będzie to nakazane odgórnie. Ta Msza św. potrzebuje znacznego wysiłku i opieki, żeby wierni ją poznawali, na nowo się w niej odnajdywali. Wierni, którzy chodzą na starą Mszę św., zadają sobie wiele trudu, aby rozpoznać to wszystko i potrafią głęboko przeżywać Przenajświętszą Ofiarę. Nie chcę zestawiać rytów starego i nowego - który z nich ważniejszy, który piękniejszy, który bardziej zrozumiały. Każdy ma swoją historię, symbole i treści. Na pewno stara Msza św. uczy miłości do Kościoła i jego nauki, a wierni również mogą w pełni angażować się w życie lokalnego czy też powszechnego Kościoła. Wierzę, że tym wszystkim kieruje Duch Boży i On nad wszystkim czuwa.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Rutkowska

Nasz Dziennik, 11.08.2006



  strona główna  |  mapa serwisu  |  ^góra strony   
Copyright © 2006-2007 SANCTUS.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone
Księgarnia Katolicka - Dewocjonalia Wałbrzych - Soczewki kontaktowe - Farby Rafil